ROZDZIAŁ I
-Jest niesamowita -powiedziała zdumiona- Idę ją wypróbować !
-Zaraz zaraz a śniadanie ?
-Nie jestem głodna . Pa.
Z wielkim entuzjazmem pobiegła na polane za domem . Chwyciła miotłę i odbiła się nogami od ziemi. Kochała to , kochała to uczucie leciała, kiedy wiatr rozwiewał jej włosy. Zatracała się w tym, mogłaby latać cały dzień i noc a i tak nie miałaby dosyć. Tak zafascynowana nową miotłą nie zauważyła kiedy zapadł zmrok . Szybko poleciała do domu wiedząc jak długie pouczenie da jej znowu babcia.
-Gdzie podziewałaś się tak długo?- zapytała z oburzeniem.
-Latałam.- odpowiedziała z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
-Cały dzień?! Jesteś taka nieodpowiedzialna zupełnie jak twój ojciec! Nic cię nie obchodzi tylko ta głupia miotła!- wykrzyczała.Dopiero po chwili dotarło do niej co powiedziała. Patrzyła na Emmę, której łzy już zbierały się w kącikach oczu, przez ułamek sekundy zobaczyła w nich ból który po chwili zmienił się w złość.
-Skąd mam niby wiedzieć jaki jest mój ojciec!-wykrzyczała- Nawet go nie pamiętam. A ty i tak nigdy nie chciałaś mi ni o nim powiedzieć. Przez te wszystkie lata udawałaś jakby nigdy nie istniał!
-Przepraszam cię-powiedziała cicho- wiem jak bardzo bolesne są dla ciebie sprawy związane z twoim ojcem.
-Nie babciu -powiedziała ze łzami spływającymi jej po policzkach- Tu nie chodzi tylko o mojego tatę , tu chodzi o to że TY nigdy nie chciałaś mi powiedzieć gdzie on jest ! Nie mogłaś mi powiedzieć co się z nim stało, że jest w Azkabanie!
-Co? Skąd niby to wiesz?-odpowiedziała z wyrzutem.
-Myślisz że jestem taka głupia? Już od ponad roku wiem że on tam jest . Nie uważasz że powinnam wiedzieć co się dzieje z moim ojcem?
-Tak powinnaś, ale zrozum kochanie . Co by to dało kiedy bym ci powiedziała? No właśnie nic.
-Wcale że nie , wiedziałabym że gdzieś tam jest , że mnie nie zostawił!
-Kochanie- powiedziała przytulając Emmę do siebie- Przepraszam, że nic ci nie powiedziałam .
-Ja też cię przepraszam , Nie powinnam tak krzyczeć.
-Nic się nie stało. A teraz zjedz kolację i idź na górę sprawdzić czy wszystko masz spakowane. Aha na gorze czeka prezent dla ciebie z okazji twoich jutrzejszych urodzin.
-Dziękuje ale nie jestem głodna , pójdę do siebie .Dobranoc
-Dobranoc Emmo .
Gdy tylko wyszła z kuchni pobiegła szybko do pokoju i zatrzasnęła drzwi. Położyła się na łóżku i zaczęła płakać. Łzy dawały jej ukojenie , chociaż w myślach skarciła się za to.
-Nie bądź dzieckiem Em- powiedziała do siebie- Weź się w garść jutro wracasz do szkoły.
Szybko otarła łzy sprawdziła czy wszystko ma zapakowane. Po sprawdzeniu odłożyła kufer na bok i otworzyła szafę , wyciągnęła z niej prezent od babci. Była to nowa szata , a dodatkiem do niej był zielony ręcznie robiony wisiorek z symbolem rodziny Black a w nim malutkie zdjęcie jej rodziców to samo które stało u niej na komodzie. Przymierzyła szatę pasowała idealnie. Przeglądała się uważnie w lustrze. Zmieniła się. Jej długie czarne loki okalały jej smukłą twarz, jej brązowe oczy zrobiły się teraz czarne co jeszcze bardziej dodawało jej tajemniczości. A szata z zielonymi akcentami Slytherinu dodawała uroku. Była bardzo piękna , chociaż tego nie zauważyła. Według niej była przeciętna, choć wiele dziewczyn zazdrościło jej urody. Bardzo podobna od ojca, a w tej chwili tylko to się dla niej liczyło, odziedziczyła wszystkie cechy wyglądu właśnie po nim. W głębi duszy cieszyła się że chociaż to ma po nim. Odłożyła szatę i położyła się do łóżka, przez długi czas myślała o ojcu, bardzo chciałaby go zobaczyć. Wyjrzała przez otwarte okno , zobaczyła spadającą gwiazdę i pomyślała "Chciałabym wreszcie zobaczyć tatę!"
-Hah chyba coś się ze mną dzieje- powiedziała rozbawiona- zaczyna mi odbijać.
W tej samej chwili owiał ją zimny wiatr, zamknęła okno i położyła się do łóżka. Zasnęła w oka mgnieniu nieświadoma że niedługo jej życzenie się spełni.
Czyta to ktoś wgl? Komentujecie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz